Na stołach będą królować rogale świętomarcińskie [ZDJĘCIA]

Tradycja ich wypieku sięga 1860 roku, a co roku cukiernicy produkują ich nawet 600 ton, a cukiernie sprzedają ich nawet 2,5 miliona sztuk. Mowa o rogalach świętomarcińskich, które już w środę królować będą na wielkopolskich stołach.

Fot. Janusz Ludwiczak

A jak powstają takie rogale? Wyjaśnia Daniel Rubiś z cukierni Rubiś z Kostrzyna:

W tym roku cukiernicy obawiają się, że zainteresowanie rogalami ze względu na pandemię będzie znacznie mniejsze niż w latach ubiegłych.

Warto w tym roku wesprzeć cukierników, którzy walczą o przetrwanie.

Okazuje się, że tradycja wypiekania rogali świętomarcińskich sięga nawet 1860 roku. Ich powstaniu towarzyszą dwie legendy. Pierwsza z nich głosi, że jeden z poznańskich piekarzy ujrzał we śnie jadącego na koniu świętego Marcina. Piekarz podniósł zgubioną przez konia podkowę i postanowił, że będzie wypiekał ciasto w takim kształcie.

Druga historia mówi, że gdy zbliżał się dzień świętego Marcina, czyli 11 listopada proboszcz parafii św. Marcina, ks. Jan Lewicki zaapelował do wiernych, aby – wzorem patrona – zrobili coś dla biednych. Józef Melzer, jeden z poznańskich cukierników, odpowiadając na ten apel upiekł trzy blachy rogali i przyniósł pod kościół. W następnych latach dołączyli do niego inni, aby każdy mógł w ten dzień najeść się do syta. Bogatsi poznaniacy kupowali smakołyk, a biedni otrzymywali go za darmo.

Zwyczaj wypieku w 1901 przejęło Stowarzyszenie Cukierników. I tak tradycja wypiekania rogali świętomarcińskich na dzień 11 listopada przetrwała do dziś.

Jak się okazuje zawsze na początku listopada cukiernicy wypiekają nawet 600 ton rogali świętomarcińskich, a w ciągu całego roku cukiernie sprzedają ponad 2,5 miliona sztuk rogali.

Jeden rogal ma około tysiąca tysiąc kalorii, ale ma kilka wartości odżywczych. Zawarty w nim biały mak jest źródłem korzystnych tłuszczy jak kwas linolowy omega-6 i oleinowy omega-9, a także źródłem witaminy A, C, E, D, B oraz wapnia, żelaza, potasu i magnezu. Migdały i orzechy są cennym źródłem witamy E, a także wapnia, magnezu i cynku.

By spalić jednego rogala trzeba biegać przez trzy godziny lub pływać przez pół dnia. Warto jednak skusić się przynajmniej na jednego rogala w ten jeden dzień w roku.

Od 2008 roku rogale świętomarcińskie są europejskim produktem regionalnym, chronionym geograficznie, a jego nazwa jak i receptura są zastrzeżone. W tym roku Stowarzyszenie Rzemieślników Piekarstwa RP przyznało certyfikaty dla 89 pracowni cukierniczych i piekarni, również z Kostrzyna, Pobiedzisk, a nawet Obornik, Szamotuł, Chodzieży, a nawet Nekli w powiecie wrzesińskim.

Dodajmy, że rogal świętomarciński posiada swoje muzeum, który mieści się naprzeciwko poznańskiego Ratusza. W Rogalowym Muzeum  zwiedzający mogą podczas pokazu poznać sposób produkcji rogala według oryginalnej receptury.

Nie pozostaje nam nic innego jak życzyć smacznego.

Skomentuj wiadomość